czwartek, 10 stycznia 2019

Nie każda bajka to Pixar: czyli krótki przewodnik po studiach animacji.

Pixar Animation Studios nie bez powodu zyskało swoją sławę wśród twórców filmów animowanych. Autorzy takich hitów jak Toy Story czy Coco niewątpliwie wpisali się w historii kinematografii i stali wyznacznikiem animowanych trendów. Nazwa „Pixar” otrzymała wielką renomę na światowej scenie i oglądanie ich animacji stało się modne nawet wśród starszej widowni. Jeśli powiesz w towarzystwie, że oglądałeś ostatnio film od Disneya, możesz zostać posądzony o bycie dziecinnym. Ale na pewno wyjdziesz na kogoś fajnego jeśli powiesz, że widziałeś film Pixara. Wszystko dlatego, że Disney jest kojarzony z księżniczkową franczyzą i starymi, ręcznie rysowanymi animacjami, które rzadko były ciekawe dla dorosłej widowni, natomiast Pixar to już wyższa półka, klasa najpiękniejszej animacji komputerowej, nowoczesnego humoru i treści przemawiającej do każdego pokolenia.
To nie do końca tak jest, ale o tym za chwilę. W każdym razie zauważyłam już kilkakrotnie, że ludziom zdarza się automatycznie przypisywać modną nazwę Pixara do każdej lepszej animacji, o której słyszeli  np. do „Shreka” albo najnowszego „Białego Kła”  podczas gdy to studio nie ma z nimi nic wspólnego. Ciekawostką jest fakt, że zdarzało się to też nauczycielom akademickim. Więc chyba widoczne jest, jak bardzo mylne wyobrażenie mogą wprowadzić w naszych głowach „te wszystkie studia”.

W rzeczywistości to wcale nie jest takie trudne.

Z drugiej strony to w pełni zrozumiałe, że zwykłego widza mało interesuje, jakie studio produkuje mu film. I jest w tym dużo racji: utwór powinien mówić sam za siebie, treść i wykonanie powinny być tym, na czym się skupiamy. Firmy stojące za daną produkcją to sprawa drugorzędna, która nie powinna mieć wpływu na odbiór utworu. Tak samo jest z filmami animowanymi.

A jednak nie znam nikogo, komu nie obiłyby się o uszy nazwy takie jak Disney, Pixar czy DreamWorks. Zwłaszcza, gdy ogląda się dużo animacji, przypisywanie filmów do poszczególnych studiów staje się po prostu łatwiejsze. Wtedy możemy zauważyć pewne ich charakterystyczne cechy, które pozwolą nam zrozumieć, dlaczego Disney nie wyprodukuje komedii pełnej gagów, a DreamWorks nam nie da musicalowej opowieści o księżniczce.

Dlatego postanowiłam napisać ten krótki przewodnik, żeby choć trochę rozwiać te wątpliwości. Chcę przy tym zaznaczyć, że będę aktualizować ten wpis w razie potrzeby.

Poniższa lista przedstawia krótki opis kilku z największych studiów animacji, działających na terenie Stanów Zjednoczonych. Tamtejsze firmy wiodą prym w przemyśle filmowym na świecie, również tym animowanym, i to właśnie one znane są lepiej szerszej publice, więc tutaj ograniczę się do nich. Animacje z innych krajów omówię kiedy indziej.

Ta lista nie jest rankingiem: czyli nie twierdzę, że np. numer jeden jest lepszy od numeru trzeciego. Jedyna wytyczna, którą jako tako mogłam się kierować to popularność danego studia. Jednak wciąż to tylko moje wrażenie, ktoś może mieć inne. W takim razie umówmy się, że poniższa numeracja ma charakter stricte porządkowy. Nie ma co przedłużać, lecimy.

*
AMERYKAŃSKIE STUDIA ANIMACJI

1. Disney


A konkretnie to Walt Disney Animation Studios, ponieważ to właśnie studio stoi za słynnymi animowanymi pełnometrażówkami tej ogromnej firmy. Stąd pochodzi zdecydowana większość ręcznie rysowanych bajek 2D, które pokolenie dorastające w latach 90 i 2000 zna ze swojego dzieciństwa, czyli np. Król Lew, Mała Syrenka lub Tarzan. Historia takiego stylu animacji zaczyna się jednak całe dziesięciolecia wcześniej, ponieważ pierwszy taki film od Disneya pochodzi z 1937 roku, a jest to Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Pomimo tego, że inne firmy sporadycznie wypuszczały filmy rysowane w podobnym stylu, to właśnie Disney utrwalił go w kinematografii i taki sposób rysowania nazywa się teraz, a jakżeby inaczej, stylem disnejowskim.

Aladyn z 1992 roku to jedna z wielu klasycznych animacji Disneya
Na początku XXIego wieku Disney (idąc przykładem Pixara, o którym powiem za chwilę) zaczyna zabawę z animacją komputerową. Kojarzycie może film Dinozaur, w którym widzimy wygenerowane komputerowo postacie dinozaurów i małpiatek skaczących po drzewach? To jeden z pierwszych takich projektów wyłącznie od studiów Disneya. W późniejszych latach możliwości techniczne i wymagania publiki wymusiły na Disneyu rezygnację z grafiki 2D i obecnie już produkuje tylko filmy tworzone w całości komputerowo. Do nich należą m.in. Zaplątani, Wielka Szóstka, Zwierzogród i Vaiana: Skarb oceanu.

2. Pixar

Studia współczesnego Pixara podlegały spółce Lucasfilm aż do 1986, kiedy Steve Jobs wykupił studio. Od lat 90, jeszcze teoretycznie niezależny, Pixar współpracował z Disneyem, czego rezultat był widoczny w 1995 roku wraz z pojawieniem się Toy Story, które było pierwszym filmem animowanym stworzonym w całości komputerowo

W 2006 Pixar został wykupiony przez Disneya za prawie 7,5 miliarda dolarów. W tamtym momencie studio miało już na koncie też takie filmy jak Dawno temu w trawieToy Story 2Potwory i Spółka, Gdzie jest Nemo?, Iniemamocni i Auta.
Ze względu na ścisłą współpracę z Disneyem, łatwo jest pomylić ze sobą ich filmy. Istnieje jednak kilka charakterystycznych cech, które je od siebie odróżniają:

a)   Styl animacji Pixara jest bardziej kreskówkowy, podczas gdy Disney pozostaje przy swoim własnym. Porównajmy sobie jak np. wyglądają ludzie w Iniemamocnych, a w Krainie Lodu:
W Iniemamocnych widzimy karykaturalnie uwydatnione cechy: pan Iniemamocny ma ogromne ramiona, Elastyna okrągłe uda, a Wiola jest bardzo chuda oraz ma bardzo cienkie ręce i nogi
Dla porównania disnejowska Kraina Lodu. Przygoda Olafa: Elsa i Anna są zbudowane na standardowym modelu księżniczki - mają wielkie oczy, wąską talię i nienaturalnie gęste włosy.
b)  W filmach Pixara nie ma księżniczek i magii opartej na czarach. To jest działka Disneya. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest Merida Waleczna, ale każdy kto widział ten film przyzna, że postać Meridy nie jest standardową księżniczką.

c)  Pixar uwielbia antropomorfizację i oryginalne pomysły. Disney oczywiście też, ale to jednak Pixar wyjątkowo eksploatuje ten trend. Przez to powstały takie filmy jak Potwory i SpółkaRatatuj czy W głowie się nie mieści.

Chcę ponownie zaznaczyć, że współpraca Disneya i Pixara jest nierozerwalnie ścisła i ich koncepcje niejednokrotnie mieszają się ze sobą. Z tego powodu nie jest niczym dziwnym, jeśli zdarzy nam się pomylić, co dokładnie pochodzi od kogo. Ale w razie jeśli nie jesteśmy pewni, czy dana animacja jest Pixara czy nie, bezpieczniej jest powiedzieć, że pochodzi od Disneya. Wtedy nie powinno nam się zarzucać błędu, ponieważ animacje wypuszczane przez Pixara należą jednocześnie do Disneya, więc nie będziemy mijać się z prawdą. Dla pewności jednak dodam przekierowanie na Pixar Poland Wiki, gdzie można szybko przejrzeć dorobek studia: LINK

3. DreamWorks

Zabawa zaczyna się, gdy na scenę wchodzi DreamWorks. To właśnie ich animacje często są mylone z Disneyem, co w tym przypadku już nie uchodzi nam na sucho. Te dwie firmy nieustannie konkurują między sobą, od czasu gdy pewien pan o nazwisku Katzenberg odszedł od Disneya po nieporozumieniu z bratankiem wielkiego Walta. Zanim jednak to się stało, zdążył zrobić dla firmy mnóstwo dobrego, m. in. klepnąć układ z Pixarem i innymi studiami oraz wyprodukować znane nam klasyki disnejowskiego renesansu takie jak „Mała Syrenka”, „Król Lew”, „Piękna i Bestia” i „Aladyn”. Ten potencjał nie mógł się zmarnować, co pokazało się w 1994 roku, gdy Katzenberg wraz ze Stevenem Spielbergiem i Davidem Geffenem założyli DreamWorks SKG. Mimo, że firma produkuje również mnóstwo filmów aktorskich, Katzenberg został oddelegowany do pracy nad sekcją animacji, ze względu na doświadczenie i imponujące portfolio. Studio DreamWorks Animation (DWA) ruszyło pełną parą i, pomimo disnejowskich doświadczeń jego twórcy, zdążyło wyklarować swoją własną stylistykę.

Mówi się, że animacje DreamWorksa są „edgy”: oznacza to, że wyróżniają się dynamizmem, nieszablonową narracją i specyficzną grafiką. Podczas, gdy studia Disneya starają się iść w nieco wyidealizowany realizm, DreamWorks często odchodzi w drugą stronę. Karykatura i komiksowość są nawet bardziej uwydatnione niż u Pixara, u którego już widać coraz większy wpływ swojej przełożonej firmy.

Madagaskar to jeden z najsłynniejszych filmów DWA
Studio DreamWorks znacznie zyskało na swojej renomie w 2001 roku, gdy do kin wyszedł Shrek. W następnym roku Akademia stworzyła kolejną kategorię dla przyznawanych nagród: pełnometrażowy film animowany – i to właśnie „Shrek” był pierwszą animacją, która wygrała tego Oskara.
Nie znaczy to wcale, że „Shrek”, był pierwszym osiągnięciem studiów animacji DreamWorksa. Animowane filmy pełnometrażowe zaczęto wydawać już w 1998 wraz z Mrówką Z. Potem pojawiło się jeszcze kilka filmów stworzonych w animacji 2D: fenomenalny musical Książę Egiptu, wesoła Droga do El Dorado, ekokrytyczny Mustang z Dzikiej Doliny i przygodowy Sindbad: Legenda Siedmiu Mórz.

Książę Egiptu jest adaptacją biblijnej Księgi Wyjścia, w której na pierwszy plan wysuwa się trudna relacja dwóch braci – Ramzesa i Mojżesza.
Oprócz tych czterech pozycji, DreamWorks nie ma już więcej animacji rysunkowych.

Studio ma na koncie trzy animacje poklatkowe: Uciekające Kurczaki, Wallace i Gromit: Klątwa Królika i Wpuszczony w kanał wydany w 2006 roku – w tym miejscu warto zaznaczyć, że dwie pierwsze są jedynie sygnowane ich logiem, a produkcja należy do mniejszego studia o nazwie Aardman Animations. Mimo, że upłynęło już ponad 10 lat, animacja poklatkowa wciąż ma szansę na powrót do studia, ze względu na jej rosnącą popularność.

Wpuszczony w kanał to inteligentna komedia DreamWorksa
Prym oczywiście wiedzie animacja 3D. Taka, jaką znamy głównie ze Shreka czy Madagaskaru, wesołych komedii z przerysowanymi postaciami. Są jednak filmy, które odchodzą od tej reguły. Muszę przyznać, że dla mnie DreamWorks Animation to fascynujący twór: z jednej strony zasypuje nas młodzieżowymi gagami i wyśmiewaniem baśniowych konwencji, a z drugiej potrafi czasem stworzyć do głębi wzruszające dzieło. I tak, z tej samej wytwórni, która raczy nas głównie filmami typu Kung Fu Panda i Rybki z ferajny, możemy od czasu do czasu dostać takie perełki jak Jak wytresować smoka czy Strażnicy Marzeń. Od obydwu tych dzieł bije urzekający, baśniowy klimat, zupełnie niepasujący do pozostałych animacji ze stajni DreamWorksa. Ich grafika również różni się nie tylko od całej reszty tego studia, ale przede wszystkim od filmów Disneya, które przecież specjalizują się w temacie magii i cudownych krain. Pomijając standardowe, karykaturalne uwydatnienie cech postaci, DreamWorks nadaje tym historiom więcej realizmu, wykazując przeogromną dbałość o detale i używając ciemniejszej palety kolorów. Ten zabieg dodaje mroku i powagi, czego w Disneyu ze świecą szukać. Ponadto, wnikliwy obserwator szybko się zorientuje, że skóra disnejowskich ludzi jest nieskazitelnie czysta, podczas gdy postacie w Jak wytresować smoka i Strażnikach Marzeń mają widoczne różne plamki i inne mankamenty.

Jak wytresować smoka 2: piegi i delikatne plamki nadają twarzom więcej realizmu, w przeciwieństwie do perfekcyjnej cery wielu postaci Disneya.

4. 20th Century Fox 

Studia animacji 20th Century Fox na chwilę zabłysnęły w 1997 roku wraz z ich słynną Anastazją. Potem wydano jeszcze sequel prosto do dystrybucji video, a w 2000 roku po wydaniu pełnometrażowej animacji science-fiction Titan – Nowa Ziemia, Fox Animation Studios zostało zamknięte.
 
Anastazja często jest mylona z filmami Disneya ze względu na wykonanie i tematykę.
Aktualnie dział 20th Century Fox Animation to głównie Blue Sky Studios. Są powiązani trochę jak Disney i Pixar – pierwsza jest firmą nadrzędną w stosunku do drugiej, która została wykupiona. Najbardziej znane filmy produkcji Blue Sky to wszystkie Epoki Lodowcowe. Inne filmy od tego studia to również m. in.: Roboty, Horton słyszy Ktosia, Rio i Tajemnica Zielonego Królestwa.

20th Century Fox Animation jest znane też ze współpracy z innymi, mniejszymi studiami i często miało wpływ nie tylko na dystrybucję, ale i samą produkcję. Z tego powodu przypisuje się im też filmy takie jak Księga Życia czy Fantastyczny Pan Lis.

DYSTRYBUCJA
Mówiąc o Foksie nie można nie wspomnieć o dystrybucji właśnie, ponieważ ta firma często gęsto występuje w tej roli. Przy sporządzaniu tej listy naturalnie zwracałam uwagę na studia, stojące za produkcją danych filmów. To rozróżnienie jest ważne, bo w innym przypadku moglibyśmy mówić, że „Pingwiny z Madagaskaru” są od 20th Century Fox. A nie są, bo Fox zajął się jedynie ich dystrybucją, podczas gdy sam film jest produktem DreamWorksa. Obie te firmy współpracowały ze sobą w latach 2013-2017, a zadaniem Foksa była dystrybucja (bodaj w tym roku umowy się pozmieniały i teraz dystrybucją bajek DreamWorksa będzie zajmować się inna znana marka: Universal Pictures). 20th Century Fox zajmował się w ten sposób animacją zanim jeszcze otworzył własny, wyspecjalizowany dział. Od 1977 roku wydał dla nas sześć filmów produkcji mniej znanych studiów, wśród których polscy widzowie mogą znać m. in. Dolinę Paproci i Pewnego razu w lesie.
 
Dolina Paproci - 20th Century Fox jest znany z dystrybucji filmów pochodzących od różnych, mniejszych studiów.



Aktualizacja: w marcu tego roku studia 21th Century Fox i 20th Century Fox zostały wykupione przez Disney'a. Nie wiadomo jeszcze, jakie są plany wobec Blue Sky.

5. Sony


Obserwując rosnący sukces „Shreka” i „Potworów i Spółki”, firma Sony zechciała zawalczyć o swoje miejsce na animowanej scenie. I tak w 2002 roku powstał dział Sony Pictures Animation. Cztery lata później wydali swój pierwszy, animowany film pełnometrażowy. Był to Sezon na Misia, który doczekał się dwóch sequeli. Do tej marki należą również Smerfy i Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, ale obecnie najbardziej rozpoznawalną animacją tego studia jest Hotel Transylwania, która także otrzymała dwie kontynuacje. Sądząc po ich dotychczasowym dorobku, zdają się wzorować na komediach DreamWorksa, które niejednokrotnie zakrawają o absurd.
 
Studia animacyjne Sony mają dużo do nadrobienia, ale nie zwalniają tempa. Spider-Man Uniwersum otrzymał Oscara w kategorii "Najlepszy pełnometrażowy film animowany" za 2018 rok. Jeśli chodzi o polską widownię, jest obecnie najlepiej ocenianą animacją przez użytkowników FilmWebu, zbijając z tego piedestału Coco.
6. Illumination


Kolejną kartę otwiera studio Illumination, dwa lata temu znane jeszcze jako Illumination Entertainment. To dział animacji należący do Universal Pictures.

No więc, co takiego kręci dla nas ta firma, jakimiż to „cudownymi” filmami raczy nas raczyć?

Już mówię, czym nas raczy: 

MINIONKAMI

Tak, filmografię tego remomowanego studia otwiera Jak ukraść księżyc. Polski tytuł brzmi dziwnie znajomo prawda? Rozumiem, że Despicable Me może nie jest najprostszym zwrotem do zgrabnego oddania w polskim tytule, ale dlaczego akurat tak? Hmm... spójrzmy na polskie daty premier Jak ukraść księżyc i Jak wytresować smoka: sierpień 2010 versus kwiecień 2010. Czyżby polscy dystrybutorzy specjalnie postanowili wzbudzić u widzów skojarzenia z dziełem DreamWorksa?

Ale odstawmy na bok polskie tytuły: studio Illumination poszło za ciosem i już dwa lata później wyszedł sequel Minionki Rozrabiają, kolejne dwa lata później spin-off Minionki, a jeszcze dwa lata później, w 2017, kolejny sequel Gru, Dru i Minionki. Zaś na przyszły rok jest zaplanowany sequel spin-offu, czyli Minionki 2. Bogactwo w całej krasie. Nikogo już pewnie  nie zdziwi, że minionki szybko stały się maskotką tego studia.

Sequele Despicable Me nazywają się odpowiednio Despicable Me 2 i Despicable Me 3. Polscy tłumacze, którzy pierwszą część nazwali Jak ukraść księżyc, musieli potem głowić się nad różnymi tytułami pasującymi do kolejnych części serii.
Illumination znane jest również z Sekretnego życia zwierzaków domowych, które już w tym roku otrzymają swój sequel, oraz dwóch ekranizacji książek Dr. Seussa: Lorax i Grinch. Chociaż moja opinia o tej wytwórni nie jest zbyt łaskawa, muszę sprawiedliwie przyznać, że podobał mi się Sing i chętnie zobaczę go ponownie. Jeśli chodzi o Dr. Seussa, to nie należę do dzieci, które się na nim wychowały, ale słyszałam od nich, iż najnowszy Grinch również się broni.

Sing to wielowątkowy musical z antropomorficznymi zwierzakami, których różne historie splatają się ze sobą, tworząc unikalny obraz.
Jak na tak stosunkowo świeże studio, Illumination szybko osiągnął finansowy sukces. Na liście najlepiej zarabiających animacji na świecie, Minionki plasują się na trzecim miejscu, na piątym jest już Gru, Dru i Minionki, a na ósmym Minionki Rozrabiają. Sekretne życie zwierzaków domowych również przyniosło firmie wielki zysk, będąc w pierwszej piętnastce z wynikiem 875 milionów dolarów.

Co mnie jednocześnie zaskakuje i niepokoi to fakt, że filmy te finansowo wypadają lepiej niż W głowie się nie mieści i Coco...

Po ogromnych kampaniach reklamowych wyżej wymienionych bajek tego studia i ich finansowym sukcesie, można szybko zorientować się, że Universal na marketingu nie oszczędza. Pozostaje tylko pytanie: czy nie odbywa się to kosztem jakości ich filmów? Zastanawiając się nad tym, sprawdziłam budżet przeznaczony na ich najbardziej kasowe produkcje: okazało się, że waha się on między 70-80 milionami dolarów. Dla porównania, dzieła takie jak Coco i Vaiana otrzymały budżet większy o STO MILIONÓW. Efekt widać jak na dłoni. No ale przecież nie każdy musi tworzyć filmy wysokich lotów. Zobaczymy jak będą sobie radzić w przyszłości.

Illumination i Universal wiedzą jak zrobić produkt tanio i dobrze go sprzedać (Sekretne życie zwierzaków domowych)
Wspomniałam wcześniej, że Universal ostatnio rozpoczął współpracę z DreamWorksem. W obliczu tego, co wyczynia ich Illumination, mam nadzieję, że mimo wszystko nie powinnam obawiać się spadku jakości filmów Katzenberga. I że ten układ wyjdzie im na dobre: skoro Universal prowadzi tak świetne kampanie reklamowe swoich średniawych animacji, aż odnoszą największe sukcesy, może pomoże on DreamWorksowi, który miewał z tym problemy.

7. Warner Bros.

Warner Bros. Animation – studio kojarzone głównie z Królikiem Bugsem, Looney Tunes i współpracujące z siostrzaną placówką DC Comics, czyli cały animowany Batman, Superman i Liga Sprawiedliwych. Tutaj skupiamy się jednak na animacjach pełnometrażowych: a w te studio zakręciło się na początku lat 90. Najpierw dystrybucja kilku filmów mniejszego studia, czyli podobnie jak w przypadku Foksa, a dopiero potem, po sukcesie „Króla Lwa”, zdecydowali o tworzeniu własnych filmów animowanych.

Początki były nieśmiałe – Kosmiczny mecz z 1996 roku jest filmem mieszającym animację z grą aktorską. Jednak prawdopodobnie najbardziej cenioną animacją tego studia jest Stalowy Gigant z 1999 roku.

 Pomimo finansowej porażki, Stalowy Gigant po latach zyskał miano filmu kultowego.
Co ciekawe, studia animacji Warner Bros wciąż nie rezygnują z grafiki 2D, w przeciwieństwie do właściwie wszystkich innych firm. Dodatkowo eksperymentują jeszcze z animacją poklatkową. Jednak, standardowo, to filmy generowane komputerowo cieszą się najlepszym powodzeniem i sympatią publiczności. Dlatego w 2013 założono Warner Animation Group (WAG) i od tamtego czasu studio zdążyło wydać już kilka filmów: Lego: Przygoda i odpowiednio kolejne dwie części, Bociany i najnowsza Mała Stopa, która początkowo mnie nie zainteresowała, ale po kilku pozytywnych recenzjach pomyślałam, że może warto ją zobaczyć.

KONIECC 
*

Z grubsza właśnie tak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o amerykańskie studia animacji pełnometrażowych. Disney, Pixar, DreamWorks, Fox, Sony, Illumination i Warner Bros odpowiadają za lwią część bajek, które oglądamy lub oglądaliśmy kiedyś na dużym ekranie. Każde z nich ma swoje lepsze i gorsze produkcje, finansowe sukcesy i niepowodzenia. Niektóre podchodzą do sprawy z podejściem czysto rzemieślniczym jak np. Illumination, inne zdają sobie sprawę, że tworzą sztukę, która przemawia do setek milionów ludzi na całym świecie.

Mam nadzieję, że udało mi się trafnie wyłuszczyć najbardziej rozpoznawalne tytuły i cechy każdego studia. Znajomość tendencji, dorobku danej firmy oraz jej stażu, może przydać się przy ocenianiu różnych animacji i wyborze tego, co nam najbardziej pasuje. Dzięki temu wiem, czego mogę oczekiwać po bajce, która sygnuje się znaną mi marką. To właśnie nauczyło mnie, że prawdopodobnie bardziej spodoba mi się baśniowy film Disneya niż kolejna, kolorowa komedia DreamWorksa. To także pokazało mi, że nie tylko Disney robi najlepsze filmy i jest mnóstwo innych firm, które na niektórych polach go prześcigają. Generalnie, taka wiedza jest również przydatna z punktu widzenia pedagogicznego, bo jeśli rodzice są świadomi współczesnych trendów w animacji oraz stylistyki, za którą stoi dane studio, są w stanie trafniej wybierać filmy dla swoich dzieci.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest to najciekawszy temat, bo oscyluje bardziej wokół biznesu niż sztuki samej w sobie. Niemniej jednak warto znać tych kilka szczegółów. Może to oszczędzić nam czasu, który zmarnowalibyśmy na oglądaniu źle dobranej animacji, mimo jej wysokich ocen lub finansowego sukcesu. Nasze indywidualne preferencje są w tym przypadku najważniejsze, a to pozwala nam odnaleźć się w tej różnorodności, która z roku na rok tylko się powiększa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz